Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
0 postów 1907 komentarzy

maharaja

Moje komentarze

  • @autor
    Obecnie mamy do czynienia z nadchodzącą generacją "kciukowców i klikaczy" - dzieci i młodzież muszą coś dotknąć, by poznać i nie przeszkadzać. Towarzyszy temu permanentne ADHD, braki koncentracji itd.

    Dlatego najbardziej pożądanym gadżetem dydaktycznym są tablety - najprostsza metoda zapewnienia sobie spokoju przez 45 minut.

    Warunkiem skutecznej edukacji jest dziś:

    1) klasyfikowanie uczniów do klas nie wg rejonizacji, lecz wg umiejętności koncentrowania się / dyscypliny, wskutek czego powinny powstawać co najmniej dwie (a w większych skupiskach ludzi trzy) kategorie klas:

    a) klasy dysfunkcyjne pod względem dyscypliny i koncentracji
    b) klasy rokujące pod względem dyscypliny
    c) klasy dojrzałe do procesu edukacji

    W klasach kat. a) powinni uczyć nauczyciele quasi-przedszkolni (nawet aż do matury) specjalizujący się nie w transferze wiedzy, ale w wychowywaniu i wpajaniu zasad. Bo ważniejsza elementarna dyscyplina i posłuszeństwo zasadom, niż wiedza.

    Klasy b) - nauczyciele o kompetencjach mieszanych, potrafiące trafnie selekcjonować jednostki robiące postępy

    Klasy c) - nauczyciele odpowiedzialni za transfer wiedzy

    I co pół roku karna degradacja / możliwość przejścia do lepszej kategorii.

    Dobrze byłoby, by każdy nauczyciel co jakiś czas miał mus przeprowadzenia określonej lekcji z klasą z innej kategorii, dla zdiagnozowania stanu edukacji w szkole.

    Nauczyciel w klasach typu a) musi być zwolniony z realizacji jakichkolwiek podstaw programowych - to i tak nie ma sensu. Musi za to dostać do ręki całe spektrum narzędzi wychowawczych.

    Dziś szkoła publiczna staje się przemieszaniem szkoły podstawowej ze szkołą specjalną.
    Likwidacja gimnazjów - dobre rozwiązanie
  • @autor
    Żeby edukacja była skuteczna, musi być zgoda na kilka minimalnych elementów:

    1. Celem edukacji jest TRANSFER WIEDZY.

    2. Do TRANSFERU WIEDZY potrzebne jest dopuszczenie czynne (belfer) i dopuszczenie bierne (uczeń)

    3. Wychowywanie musi być pobocznym zjawiskiem procesu TRANSFERU WIEDZY, gdyż w przeciwnym razie mamy przedszkole, a nie szkołę.

    4. Podmiot TRANSFERUJĄCY wiedzę nie może być skrępowany ani narzuconym mu odgórnie programem (program musi dawać mu jedynie bardzo ogólną ramę), ani środkami i metodami (prawo wyboru metody i podręcznika). - choć oczywiście w różnych przedmiotach jest to różnie.

    5. Podstawową zasadą skutecznego TRANSFERU WIEDZY jest
    a) we wczesnym wieku: POSŁUSZEŃSTWO (dyscyplina)
    b) w późniejszym wieku: DOBROWOLNOŚĆ (brak przymusu)

    Rozróżnienie między a) i b) w polskich realiach dokonuje się na etapie wczesnego liceum.

    6. Mechanizm eliminacji: warunkiem sukcesu procesu nauczania jest prawo eliminacji jednostek zakłócających przebieg procesu edukacji.

    7. ADEKWATNOŚĆ WYNAGRODZENIA.

    Odpowiedzmy sobie, ile z tym punktów jest spełnionych w polskich realiach..... często gęsto aż do liceum (w przypadku lepszych szkół średnich) lub aż do matury (w przypadku tych gorszych) mamy do czynienia z przedszkolem, a nie szkołą........

    Więc o czym my tu w ogóle gadamy?????
    Likwidacja gimnazjów - dobre rozwiązanie
  • @interesariusz z PL 22:20:47
    Trzymając się konwencji żeglarskiej: Sprawy się mają dobrze, gdy

    - statek projektuje uznany w branży inżynier-architekt, a nie bosman
    - statek buduje stocznia, a nie domorosły rzemieślnik
    - budowę statku finansuje inwestor (armator), a nie załoga
    - odbiór statku przeprowadza niezależna firma, która za to pobiera stosowne wynagrodzenie, a nie kapitan
    - kapitana wybiera armator spośród doświadczonych kandydatów, dysponujących odpowiednimi uprawnieniami, a nie akwizytor
    - załogę statku dobiera kapitan, za akceptacją armatora (z zakresem swobody uznanym przez armatora)
    - zlecenia pozyskuje akwizytor
    - cel, kierunek, termin wyznacza klient
    - za bezpieczeństwo odpowiada kapitan

    Armator nie zarabia na dryfowaniu po morzach nieznanych (głównie zimnych, wskutek czego załoga cierpi na katar i szkorbut), ale na szybkim i sprawnym frachtu z punktu A do punktu B, z zachowaniem terminów.

    W przypadku neonu mam wrażenie, że trochę się funkcje komuś się pomyliły, bo bosman tu projektantem, inwestor kapitanem, kapitan armatorem, armator majtkiem, a majtek akwizytorem, czy jakoś tak, więc normalka, że zysków nie ma, bo nie ma prawa być w takiej konfiguracji.

    Jest jakaś tam łajba. Jest jakaś tam na wpół zapijaczona załoga, bez angażu. Jest mnóstwo bluzgów i brak chętnych do czyszczenia łajby.

    Nie ma ani ładunku, ani kursu, a bosman założył czapkę kapitana.
    No i łajba nadal stoi w suchym doku, czekając na prawdziwego bosmana.

    Bo wiadomo, dyscypliny wśród załogi nie wprowadzi ktoś, kto w gwiazdy się gapić lubi, ale ktoś, kto doskonale zna twarde realia żeglarskiego rzemiosła.

    Przy całym szacunku dla p. Opary i jego idealistycznej wizji - ta łajba nie ma jeszcze ani jednego żadnego zlecenia, więc nie dziw, że załoga niedobrana.
    Klub NEon24.pl
  • @rymark 11:33:11
    Nie ma szansy na stworzenie portalu na bazie postulowanej tutaj nieograniczonej wolności, czyli zbieraniny blogerów-sarmatów, wiecznych warchołów, bez określonej linii politycznej, bez wyrazistego i przez większość akceptowanego lidera, czy wreszcie - jakkolwiek byśmy się na to nie obruszali - bez cenzury (choćby ortograficznej, by notki nie spełniające standardów poprawnej polszczyzny nie obniżały zdobytej już poczytności).

    Igor Janke dba o to i od razu szybuje. Jednocześnie jego własne notki są tak koślawe syntaktycznie i interpunkcyjnie (ortografów jednak nie sadzi na razie, pókki co), że aż szkoda.

    Ale i tak o poziom lepsze od polszczyzny p. Ryszarda Opary.
    Czy po NEonie24 zostanie tylko piękna historia?
  • cd.
    I chyba nie ma innej możliwości, niż dobrowolny akces (kobiet, par) do Cywilizacji zapewniającej pełną ochronę życia poczętego.
    JA WOLĘ PISMO ŚWIĘTE AGNIESZKO!
  • @60grzegorz 08:12:19
    Bardzo ciekawa notka w kontekście dzisiejszego apelu Hosera o rodzenie dzieci chorych.

    Początek życia to moment, w którym rodzi się Cywilizacja. Cała historia ludzkości to zmierzanie ku temu, by wadliwe życie chronić.

    Od bezlitosnej Sparty (zrzucanie kalekich dzieci ze zbocza w dół) aż po dziś prawo wszystkich państw zmierza w kierunku OCHRONY tego, co bezbronne. Taki jest kierunek cywilizacji... wprawdzie zawsze trafiają się ekscesy w kierunku wstecznym (Hitler i jego masowa eksterminacja wadliwych), ale kierunek jest jednoznaczny: ŻYCIE powinno podlegać ochronie. Dziś nie dyskutujemy o prawie do życia niepełnosprawnych. Dziś dyskutujemy tylko o nienarodzonych.

    Trudnością jest dopasowanie wrażliwości ustawodawcy do etapu rozwoju moralności i realiów materialnych społeczeństw.

    Problemem może być zbytnie pozostawanie "z tyłu" (pełna dopuszczalność aborcji w pierwszym okresie, jak to dziś czyni obecna Sparta (Zachód) oraz zbytnie forsowanie postępu (a więc mnożenie "zakazów" w celu ochrony nienarodzonego (jak to dziś czyni Polska).

    Bo dla każdego myślącego jasne jest, że awangardą postępu jest Polska
    (Malta i do niedawna także Irlandia), a zwolennicy dopuszczalności aborcji do konserwa, lubująca chadzanie w stroju europejskości.

    Sparta dziś to miasteczko liczące 16 tys. mieszkańców.

    STAMBUŁ i muzułmański nakaz poszanowania każdego życia - to największe miasto Europy (kilkanaście milionów mieszkańców). O dziwo - islam dopuszcza aborcję na wczesnym etapie, gdy za tym przemawiają względy społeczne - to taka ciekawostka.

    Chyba najmądrzejsze, co dziś w naszym kraju można zrobić, to chronić powszechnie i bezwzględnie od 90-go lub od 120-go dnia życia...

    A wcześniej?
    Chyba nie ma innego wyjścia, jak pozostawić kobiecie wybór.... Wszystko inne powoduje upodmiotowienie kobiety / rozwój podziemia aborycjnego / czarne marsze itd. Tylko dając kobiecie ten margines, można uzyskać pełną zgodę społeczną na pełne poszanowanie życia wadliwego po urodzeniu.

    "Dura lex, sed lex" zawsze jest lepsze, niż "fictiva lex - non lex".
    JA WOLĘ PISMO ŚWIĘTE AGNIESZKO!
  • @Ziut - Ruch dla Rzeczypospolitej 15:06:26
    Zgoda... logicznie rzecz biorąc, w rozumienia prawa międzynarodowego to już prędzej Polska mogłaby zgłaszać roszczenia wobec Izraela, niż Izrael wobec Polski....
    Pamiętajmy: Ani jeden izraelski Żyd nie zginął w Auschwitz
  • @miarka 15:53:53
    Pojedynek STARYCH trepów w Rzeplińskim na czele z NOWYMI trepami z naboru PIS przypomina mi wojnę rusycystów z germanistami w polskich szkołach.

    Dziś tę wojnę wygrywają Hiszpanie.... he he. Despacito..... na zimno smakuje ponoć najlepiej.
    Po co ta „pedagogika” strachu?
  • @autor
    tak tak.... USA do wojny z ZSRR przygotowują się od czasu wycofania gen. Pattona za drugą linię frontu.... znamy to.
    «Anakonda 18». Amerykanie mogą wykorzystać sytuację
  • @norwid 21:46:44
    oczywiście że powinien podpisać.
    Z instytucjonalnym programowym i systematycznym kłamstwem trzeba walczyć instytucjonalnie, programowo i systematycznie.

    Tutaj żadne ajwaje zgłaszane przez Izrael nie mają najmniejszej racji bytu: chodzi o to, by nie ładować Europejczykom i innym do głosy, że Polacy=naziści, bo tak nie było.

    To już prędzej Polacy=Żydzi.

    Dlatego właśnie żona AD powinna bezwzględnie namawiać go do podpisania tej ustawy.

    PS. Zresztą wg mnie spadkobiercami "dziedzictwa" holocaustu nie powinien być Izrael, ale przede wszystkim właśnie Polska. Jako ojczyzna tych kilku mln obywateli narodowości żydowskiej, którzy tam zginęli. Połowa z nich to byli - tak właśnie - Polacy. I nie ma najmniejszego sensu dokonywanie rozróżnień... na Polaków i Żydów.

    Oczywiście obok tego zginęło kilka mln Europejczyków z innych krajów.

    Dlatego powinno się mówić (wg dzisiejszych kryteriów), że tam zginęli 1) Europejczycy. Tymi Europejczykami byli:
    2) Polacy (50%) i inni Europejczycy (50%).

    I dopiero na trzecim miejscu trzeba podkreślać:
    3) Byli to głównie narodowości żydowskiej.

    Ale dokładnie w tej kolejności. Faszyzm i uderzenie w Żydów to było uderzenie w Europę. Zresztą dokładnie czymś takim samym był komunizm i uderzenie w kapitalistów jako wrogów systemowych.
    Żydowski dylemat prezydenta Dudy
  • @Rzeczpospolita 22:31:18
    co trzeba robić? Ano bronić naszego prawa spadkowego... nawet w starciu z Goliatem. Żydzi, którzy tu zginęli z winy III Rzeszy, byli obywatelami RP, a nie (nieistniejącego wówczas) Izraela czy też lobby żydowskiego, które dziś w USA chce się wzbogacić na swoich dalekich krewnych.
    Prowokacja właścicieli zza wielkiej wody
  • @autor
    Jeśli byłbym w rządzie, a Unia mogłaby jakieś konkretne wymierne środki zaoferować polskiej inteligencji i w ogóle inteligencji Europy Środkowej (spauperyzowana jak nikt inny), pierwszy będę za tym, by jak najściślej dostosować się do wymogów unijnych, skulić ogon i nie szczekać w sprawach nawet dla nas ważnych.

    Bo chyba nie ma większych przepaści na tym świecie, niż pozycja belfra w Europie Zachodniej a pozycja belfra w Europie Środkowej. I nie ma żadnej innej grupy zawodowej, która tak wiernie stałaby na straży sojuszu Polski z UE.

    Przypuszczam, że poparcie wśród belfrów dla członkostwa w UE sięga 95%.
    Tragiczny "Bilans kosztów członkostwa Polski w UE"
  • @programista 13:51:10
    Powiem tak: zwykłym w miarę obrotnym rodakom nawet się powodzi (wiadomo: Polak-kombinator zawsze radę sobie da, tutaj sprowadzi Golfa Trójkę za grosze, tam sprzeda Ukraińcowi stary złom za więcej, w międzyczasie wymontuje katalizator i będzie miał na rower): autostrady nam budują, grill nutella i banany są każdego dnia, w sklepach wszystko jest, tylko trzeba mieć co nieco w kieszeni.

    Gdyby natomiast porównać pozycję inteligencji (np. nauczycieli) po wejściu do UE z pozycją belfrów Europy Zachodniej, to mamy istną PRZEPAŚĆ. W tym zakresie nie ma o czym mówić.... wejście do UE niczego nie zmieniło dla tej grupy zawodowej, ba, pogorszyło (niedostępność nieruchomości i kredytów, brak gwarancji państwa dla nich w kwestii polityki mieszkaniowej) i względne pogorszenie w porównaniu z pozostałymi grupami zawodowymi.

    Paradoksalnie, gdyby zapytać u źródła, tj. gdyby wypytać sól tej ziemi, czyli belfrów, jak oceniają bilans wejścia do UE, oceniają go pozytywnie.

    Czy ktoś mi to może wytłumaczyć????
    Tragiczny "Bilans kosztów członkostwa Polski w UE"
  • @autor
    Jak j ednak by nie mówić, ten zamach nam, Polakom, na korzyść wychodzi....

    /A pomnik Lecha Kaczyńskiego stanie - obstawiam - przy skwerze Jacka Kaczmarskiego. Pisowski lud się załamie..../
    Kaczynski, Duda, Morawiecki - dokonali zamachu stanu
  • @autor
    "Stany Zjednoczone są zdominowane przez elity pieniądza i władzy".

    Są na świecie (w każdym społeczeństwie i od zawsze) dwie cywilizacje: Cywilizacja Prawdy i cywilizacja ("syfilizacja") interesu.

    A każdy człowiek żyje pomiędzy. Zawsze idzie na kompromis.
    Każdy sam sobie musi odpowiedzieć, na ile służy której. Są tacy, u których dążenie za Prawdą stanowi 95% ich aktywności, a kompromis z realiami tylko 5%, a są tacy, u których jest na odwrót. Większość oscyluje w okolicy zera, tj. pomiędzy letnią przyzwoitością (>50%) a zawoalowanym cwaniactwem (
    Kto się boi teorii spisku?
  • @autor
    Rozumiem argument, że prawo nie powinno dopuszczać czegoś, co ("być może") jest złem, czyli mordowania życia.

    Dlatego chyba najlepszym (na tę chwilę) rozwiązaniem jest pozostawienie tej sprawy nieuregulowanej (brak karalności zabiegów aborcji, ale jednocześnie brak stwierdzenia expressis verbis jej dopuszczalności).

    Niech każdy (lekarz, kobieta, ojciec) sam dźwiga na sobie brzemię odpowiedzialności za nienarodzone istoty.

    Lepsze to, niż dwulicowość: moralnie jesteśmy cacy (w prawie zakazujemy aborcji), ale podziemie aborcyjne (ponoć) nadal kwitnie.

    Bo PRAWO wymaga powagi: za zakazem musi iść sankcja. A u nas nie idzie. A nie wolno nikomu działać tak, by narażać przepis prawny na pośmiewisko.

    Skoro nie jesteśmy w stanie wyegzekwować sankcji, nie rzucajmy się z motyką na słońce. Skoro Kościół po 45 r. nie był w stanie mieć wpływu na rzeczywistość polityczną, zagrał na wycofanie się. I wygrał w ten sposób.

    Podobnie jest z odszkodowaniami za II w. św. i za Katyń.

    Nigdy przenigdy nie wolno się ich zrzec, bo to żywotny interes naszego narodu i kuluarowo trzeba działać zgodnie z "post-alianckimi" trendami, postulującymi naprawienie zła i te trendy wspierać ze wszechmiar.

    Ale podnieść te kwestie można dopiero wtedy, gdy czas ku temu nadejdzie. Bo w przeciwnym razie będzie śmiech i niepowaga.... podobnie jak to przez ostatnie 27 lat miało miejsce wobec ochrony nienarodzonych.

    Co do ratowania kobiet: zawsze bliższy mi będzie postulat ratowania nienarodzonych. Pomijając ewidentny przypadek gwałtu (a gwałtu nieletniej już w szczególności), należy stwierdzić, że większość niechcianych ciąż to jednak przyzwolenie na seks ze strony kobiety. A konsekwencje trzeba ponosić. Przy normalnym facecie te konsekwencje ponoszą obie strony...
    Ratujmy kobiety czyli wyznania podręcznej.
  • @autor
    Proponuję prosty deal: W-U.

    Proponuję dokonanie potrącenia Wzbogacenia (W), jakie było udziałem części Polaków na Żydach (mieniu pożydowskim) z Uszczupleniem (U), jakie było udziałem znacznej części społeczeństwa (także tego żydowskiego) w wojnie z III Rzeszą. Wyjdzie nam znacznie na plus, o ile mi wiedzy historycznej starcza (W
    Dlaczego kolportowanie nazizmu niektórym wciąż się opłaca? 1
  • o wybrykach polskich neonazistów
    Każdy normalny Polak, który pamięta komunę i chore mechanizmy funkcjonowania tego systemu (choćby uporczywe zatajanie prawdy o Katyniu), automatycznie, w pierwszym odruchu myśli (o ile potrafi kojarzyć fakty), staje się sympatykiem faszystów i z zazdrością porównuje los powojennej zbolszewizowanej Polski z Hiszpanią czy Portugalią, które z rządów totalitarystycznych, ale nie komunistycznych rządów, przeszły gładko do demokracji. Nawet w porównaniu z Włochami, które szybko pozbyły się faszystowskiego gorsetu, wypadamy kiepsko: tam kilka lat rządów brunatnych koszul, tutaj 40 lat czerwonego badziewia, które do dziś odbija nam się czkawką w postaci Totalnej (nie widzącej żadnej dysproporcji pomiędzy (obojętnym dla PO) faktem, ze 96 przedstawicieli jej elit ot tak, po prostu, ginie, a próbą poprawienia niefunkcjonującego sądownictwa w ramach niekonstytucyjnej większości (ale jednak większości).

    Oczywiście ten "pierwszy odruch myśli" w zdecydowanej większości przypadków nie stanowi wyrażenia aprobaty do faszyzmu jako takiego (dla polskiego Żyda zawsze komunizm w hierarchii bytów ideologicznych będzie stał wyżej niż faszyzm, bo dawał mu szansę przeżycia i wtopienia się w ten system), lecz jest jedynie wyrazem niechęci do czerwonego zbira i - w antagonizmie do niego - nieudolną próbą szukania oparcia w innym, silniejszym zbirze, lubującym się w kolorze brunatnych/czarnych koszul. Polscy chłopi do dziś wspominają porządek i dyscyplinę, jakie zaprowadził Wehrmacht na polskiej wsi w latach 1939-1942. Mazurzy, Kaszubi i Górnoślązacy pamiętają także gwałty popełniane przez żołnierzy Czerwonej Armii. Na tym podglebiu trudno o to, by nie narodził się duch rewanżu na czerwonym. Najprościej oczywiście na gruncie ideologii nazistowskiej. Sprzyja temu wysoki standard życia dzisiejszego statystycznego Helmuta z RFN, imponujący bezrobotnemu z Oberschlesien, dorabiającemu sobie tam ab und zu.

    Trzeba jednak nieco większego wglądu w istotę spraw, by dostrzec, że
    w przypadku Polski agresorem nie był czerwony zbir, ale duet bandziorów: brunatno-czerwona koalicja, działająca w ramach paktu Ribbentrop-Mołotow (bez Włochów, które nigdy nie poparły agresji na Polskę i dopiero potem przyłączyły się do Rzeszy, lecz nigdy nie walczyły na terytorium Polski przeciwko Polsce).

    Zresztą dokładnie na tej samej podstawie (niechęci do Niemców) Polacy po 1945 r. nie opowiedzieli się po stronie dążących do wojny domowej radykałów z NSZ, lecz poparli (zaciskając zęby po wymanipulowaniu Mikołajczyka) władzę ludową.

    Każdy normalny Polak musi być - po części choćby - wdzięczny tysiącom żołnierzy Wehrmachtu, którzy oddali swe życie pod Stalingradem, Moskwą i na łuku Kurskim w walce o to, by osłabić czerwonego kolosa na glinianych nogach. Ale dokładnie tak samo musi być wdzięczny czerwonoarmistom, którzy przepędzili stąd nazistów. Tyle nam zostało: Radość słabszego, gdy silniejszemu, który nas poturbował, ktoś inny daje wpier...

    Terytorium Polski w latach 39-45 zaorały dwa potężne czołgi: najpierw przez niemieckiego tygrys a(czy tam jego poprzedników), potem przez ruski tank.

    Z perspektywy przeciętnego polskiego patrioty, którego ojciec zginął w Katyniu, a brat ojca w Oświęcimiu czy powstaniu warszawskim, każda walka osłabiającego któregokolwiek z tych wrogów (najlepiej taka, by obaj wykrwawili się na śmierć) była w żywotnym interesie Polski.

    I tak należy rozumieć wyrażanie sympatii wobec nazizmu czy komunizmu. Jako najprostszą próbę szukania pomocy słabszego u silniejszego. Słabszemu wolno wszystko. Wolno mu schować się pod skrzydła nawet gorszego zbira, jeśli gwarantuje mu on doraźne bezpieczeństwo.

    I tak też należy rozumieć obecną politykę rządu RP: aliansu z USA.

    A tych od czczenia AH należy edukować, a nie potępiać.... Dużo gorsze jest olewactwo i tumiwisizm, bo to jest zaczyn totalnej degrengolady Polaków.
    Polskie, narodowe … groźne, faszystowskie…należy je ścigać!
  • @jan 10:32:47
    Czy kwestia aborcji jest faktycznie absolutnie nierozwiązywalna?

    Pozornie tak:

    Przyjmując za dogmat świętość życia (priorytet ochrony życia istoty nienarodzonej) skazujemy kobietę na pozycję biernego inkubatora, któremu nie wolno krzywdzić nienarodzonego, choćby jej samej działo się źle.

    Przyjmując natomiast za założenie wolną wolę matki pozbawiamy dziecko, które jest w jej łonie, jakiejkolwiek ochrony prawnej.

    Wierzący powie: życie pochodzi od Boga, mi zostało tylko ono powierzone, nie wolno mi niczego z nim zrobić. Więc taki musi być fundament porządku wiernych.

    Liberał powie: Skoro Stwórca chciał, by organizm nienarodzony przez 3 miesiące rozwijał się w łonie matki i by w tym czasie dla nikogo innego nie był widoczny (także dla mężczyzn), powinniśmy pozostawić matkom tę kwestię. Więc taki musi być fundament porządku liberalnego. Dopuszczalność aborcji do 3 m-ca życia.

    Między tymi dwoma porządkami nie ma kompromisu, gdyż się one wzajemnie one wykluczają.

    Ewentualnie można co najwyżej przyjąć do wiadomości, że istnieją dwa porządki cywilizacyjne: katolicki i liberalny i powiązać to z dobrowolnym akcesem, tak aby każdy wiedział, z przedstawicielem jakiego porządku cywilizacyjnego wchodzi w relacje, jeśli oczywiście chce z nim w te relacje wejść.

    Bo coś mi się wydaje, ze polskie kobiety bardzo chcą stać w rozkroku: mieć prawo do aborcji (porządek liberalny) i jednocześnie być objęte bardzo silną ochroną siebie jako kobiety, wynikającą z porządku katolickiego (jedyna tak naprawdę sfera kultury w relacjach międzyludzkich w naszej szerokości geograficznej i żadne molestunki popełniane przez ksieży tego jeszcze nie zmieniły, póki co) - jak choćby postulowany w akcji @metoo purytanizm jako punkt wyjścia relacji damsko-męskich.
    Ratujmy kobiety czyli wyznania podręcznej.
  • @Wrzodak Z. 21:40:27
    "System od 89 roku jest ten sam - czyli realizowanie polityki w Polsce w interesie światowej mafii finansowej."

    Nie gadajmy o "światowej mafii finansowej". To jest frazeologia, której nie sposób podjąć w poważnej dyskusji (podobnie jak iluminaci, masoni czy podobni tajni zarządcy szatana), ale dobrze:

    Skoro globalne zmiany (m.in. cyfryzacja, likwidacja obrotu gotówkowego, postawienie na kredyt jako powszechny impuls rozwojowy), forsowane przez ową "światową mafię finansową", są nie do zatrzymania, to dlaczego ich nie wykorzystać dla interesu Polski, polskiej rodziny i polskiego społeczeństwa? Albo przynajmniej nie podjąć próby utemperowania ich drapieżnego charakteru?

    Można albo zezwolić działać zachodnim bankom w sposób bezkarny (jak za rządów SLD i PO), albo przecież także związać je "zakazem lichwy", czyli uzależnić wartość udzielanych kredytów od realnego kursu obcej waluty względem złotego, tak by nie było wzrostu wartości kredytu o 30% rocznie.

    Skoro większości młodych Polaków i tak nie stać na własne mieszkanie, to chyba lepiej jest, gdy kupią je za kredyt, ale przez te 30 lat będą mieszkali we "własnym", niż gdyby mieli płacić czynsz w podobnej wysokości lub kłócić się z teściową.

    Proszę porównać sobie powierzchnię kwadratową przypadającą na Polaka w 1989 r. a tę, która przypada na statystycznego Kowalskiego dziś. Dane są oczywiste - ostatnie 30 lat to epoka wprost niespotykanego w naszej historii rozwoju.

    Nietrafność Pana sądu polega na tym, że większość Polaków chce gospodarki kapitalistycznej, Zachodu i Europy tu nad Wisłą i tego, co powszechnie nazywa się modernizacją (plastikowych kart kredytowych, McDonaldów i autostrad oraz wakacji Last Minute nad Adriatykiem).

    Pro-konsumenckie zachowania wcale nie muszą być skierowane przeciwko Ojczyźnie.

    Owszem, istnieje pewna przepaść mentalna między "pokoleniem styropianu" a pokoleniem ich dzieci. Wynikająca choćby ze znajomości języków obcych i świadomości, jak żyje się na Zachodzie.

    Ale uwierzmy młodym ludziom. Oni byli, widzieli i wcale nie aż tak bezkrytycznie przyjmują zachodnie modele i wzorce.

    Rząd Morawieckiego to rząd, który ma największy potencjał na starcie (b. dobre przedbiegi w wykonaniu Beaty Szydło) i szanse na uzyskanie realnego wsparcia na poziomie >50%. A takiego poparcia nawet elastyczny Tusk nie miał.
    Kaczyński nareszcie pojął, że bez młodych nie da rady!

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej