Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
0 postów 1905 komentarzy

maharaja

Moje komentarze

  • @raven59
    to samo, co z Gospodarzem.

    Ogólny ból egzystencji.

    Po niemiecku tzw. "Allgemeines Lebensrisiko", (żeby było bardziej w duchu polsko-europejskim).
    Blogowanie, banowanie, panowanie - polemika z t-rexem
  • @SpiritoLibero
    "jak słusznie zauważyłeś to była PRYWATNA korespondencja"

    Obawiam się, że powoływanie się przez Ciebie, SL, na tajemnicę korespondencji, jest, lekko mówiąc, śmieszne, he he...

    Wysłać do kogoś maila, naubliżać mu od ptysiów, a potem zarzucać mu naruszenie tajemnicy korespondencji, to trzeba mieć niezły tupet. Nawet jak na standardy blogosfery.
    Blogowanie, banowanie, panowanie - polemika z t-rexem
  • @Sawantka
    "Ale do diabła czego się boi zespół parlamentarny badający Smoleńsk? Czy też jest zastraszony i dlatego publicznie nie porusza sprawy ekshumacji?"

    To bardzo ważne pytanie.

    Obawiam się, że aby to pytanie mogło dotrzeć do szerszego audytorium, do władzy najpierw musi dojść PIS.

    Edukacja społeczeństwa ma swoje prawidła. Pewnych rzeczy nie da się przyśpieszyć.
    Gra trumnami
  • @Zen, all
    W świetle obecnej techniki nie powinno być problemem przeprowadzenie swoistej "laparoskopii", czyli pobranie materiału genetycznego z trumien bez ich wykopywania.

    To naprawdę nie jest aż tak skomplikowane. Technika dysponuje dziś o wiele bardziej zaawansowanymi możliwościami,

    gdyby rząd TUska chciał to uczynić, wiele zachodnich firm dysponuje stosowną technologią.

    Ludzkość potrafi pobierać próbki ziemi z niesamowitą precyzją z głębokości kilkuset metrów.

    Co to jest te kilka metrów???
    Gra trumnami
  • @Zen
    A jeżeli Twój prezydent zginął, to już brak odwagi, by zrobić to "na własną rękę"?

    /To pytanie stawiam także sobie, żeby nie było wątpliwości/
    Gra trumnami
  • @Spiritolibero
    Nie zgadzam się ze sposobem diagnozowania moich błędów.

    Póki co, BAN jako narzędzie Gospodarza istnieje. Dlaczego mamy działać tak, jakby go nie było???? Dlaczego mamy ograniczać swoje uprawnienia???

    Jeżeli możliwości BANA nie będzie, inaczej należy wyznaczyć strategię blogowania, zgoda.

    Poza tym pomyślmy o takiej sytuacji:

    Ktoś prowadzi bloga - pamiętnik edukacyjny, przeznaczony dla ukierunkowania nastolatków w ich wyborach życiowych.

    Nie jest to wyrafinowany literacko utwór, ale - coś jak twórczość księdza Malińskiego - potrzebna edukacyjna robota na dość średnim poziomie.

    A tu nagle wchodzi ktoś inny i bluzga i ośmiesza autora w niewyszukany sposób. Cała robota na nic.

    Otóż sądzę, że jeżeli mamy takie nastawienia, jak SL, i żądamy od wszystkich NIEBANOWANIA, nie powinniśmy w ogóle wchodzić na nE, bo ona takie narzędzie blogerom przecież daje.

    Konsekwencji więcej, Spirito! Nogi za pas!
    Nikt tutaj płakał nie będzie, a Waść okażesz się spójność i konsekwencję przekonać i czynów.

    Bo na razie to TROLLEM nie jest banujący Coryllus, tylko trollem, ba nawet nie trollem, tylko BUCEM jesteś Ty, zwracający się do niego w prywatnej korespondencji tak, jak to uczyniłeś.

    I przypuszczam, że 3/4 blogerów podziela moje zdanie.
    Howgh.
    Blogowanie, banowanie, panowanie - polemika z t-rexem
  • @SpiritoLibero
    "I dobrze by było, żeby różne "celebryty" z nadmuchanym ego wbiły to sobie do głowy."

    Dobrze by było, byś nikomu nie mówił, co ma robić.
    Blogowanie, banowanie, panowanie - polemika z t-rexem
  • @DelfInn, Spiritolibero
    Oczywiście, że BAN nie jest najlepszym środkiem do realizacji wolności słowa.

    Ale może być np. nieocenionym instrumentem służącym do popchnięcia dyskusji w pożądanym przez Gospodarza kierunku.

    Kto powiedział, że "wolność słowa" jest wartością najwyższą ???

    Poza tym niektóre blogi mogą mieć z założenia inne zadanie niż realizowanie nieograniczonej wolności słowa.

    Np. blog autora, który chce zgromadzić wokół siebie grupkę wiernych czytelników.

    Albo blog polityka, który chce zgromadzić wokół siebie ludzi myślących podobnie jak i on.

    Nie niszczmy tych światów, nawet jeżeli skonstruowane są one na nieco innych fundamentach, niż te przez nas wykorzystywane.

    Te światy dla niektórych mogą być naprawdę pięknymi światami, nawet jeżeli my sami (to uwaga do SpiritoLibero) piękna tego stworzonego przez okreslonego Gospodarza swiata nie dostrzegamy.

    Przecież możemy z nimi polemizować u siebie.

    Niszczyć misternie zbudowane przez innych konstrukcje jest przecież najłatwiej.

    Za to budować trudno.
    Blogowanie, banowanie, panowanie - polemika z t-rexem
  • @SpiritoLibero
    "Nigdy nigdzie nikogo nie zbanowałem."

    Dlaczego tego samego żądasz od innych???
    Blogowanie, banowanie, panowanie - polemika z t-rexem
  • @SpiritoLibero
    "Przygoda z tekstem zaczyna się w komentarzach."

    To Twoje zdanie.
    Dla mnie ważniejszą częścią tej przygody, jaką jest blog, jest jednak TEKST WYJŚCIOWY.

    W komentarzach można sobie pozwolić na więcej, także na niechęć do wdawania się w dyskusję z okreslonymi komentatorami.

    Być może z czasem dojdzie do wyróżnienia blogów całkowicie publicznych (SpiritoLibero), gdzie jest zakaz banowania, i blogów, w których Gospodarz może nadawać swe reguły (Coryllus).

    Póki co, takiego rozróżnienia nie ma.
    I nie wprowadzajmy go na siłę.

    Nie każda kobieta z komun hippisowskich chciała poddać się hasłu "wszystkie kobiety są wspólne". I chwała jej za to.

    A właściwie takich "uwspólnionych" kobiet była mniejszość.
    Blogowanie, banowanie, panowanie - polemika z t-rexem
  • @SpiritoLibero
    "Nie powinno być możliwości banowania przez blogerów. Ciężkie naruszenia powinna rozpatrywać administracja i sama podejmować decyzję"

    Załóż, proszę, własną platformę blogerską, całkiem WOLNĄ, bez możliwości nakładania kagańca przez Gospodarza.

    Nic nie stoi na przeszkodzie.

    Jeżeli nE daje nam taki instrument do ręki, jakim jest BAN, zgodnie z prawem rzymskim, do którego przynajmniej ja się poczuwam, nie wolno nikomu robić zarzutu z korzystania z niego.

    Zakazywanie blogerom korzystania z danego im przez nE instrumentu, jakim jest BAN, to TOTALITARYZM w najczystszej postaci.

    Nakaz tolerowania cudzych niechcianych wpisów kojarzy mi się z hippisowskim hasłem "wszystkie kobiety są wspólne".

    Wiadomo, czym to się skończyło. Ogólną degrengoladą komun hippisowskich.

    Pozwólmy sobie na odrobinę prywatności!

    niech o tym, kto jest TROLLEM, decyduje Gospodarz, a nie większość tudzież administracja.
    Blogowanie, banowanie, panowanie - polemika z t-rexem
  • @DelfInn
    dziękuję za odpowiedź! I za słowność!

    Postaram niebawem się ustosunkować.
    Blogowanie, banowanie, panowanie - polemika z t-rexem
  • @Molier
    Łemkowszczyzna w szerokim znaczeniu to przedwojenna Galicja, czyli dzisiejsza południowo-wschodnia Polska, północna Słowacja i zachodnia Ukraina.

    W ścisłym sensie - w odniesieniu do obecnej Polski - to Beskid Niski, od Krynicy Górskiej na wschód aż po Ustrzyki, czyli małopolskie i podkarpackie.

    Łemkowszczyzna to też północna Słowacja (stamtąd pochodził ten gość od pop-artu, najsłynniejszy Łemko, Adrew Warhol). W Polskim najbardziej znanym Łemko był Nikifor Krynicki.

    Obecnie tylko 10% Łemków mieszka na Łemkowszczyźnie. Większość na Ziemiach Odzyskanych (Legnica, Wrocław) i w USA.
    Mam w dupie małe ojczyzny
  • @castillon
    Też wolałbym dwie delegacje tygodniowo, niż 99% czasu spędzonego przy jednym biurku, z internetem jako jedynym urozmaiceniem dnia ...
    Mam w dupie małe ojczyzny
  • @latinitas
    "na kolanach prócz Boga nikomu się płazać nie umiemy"

    No trochę to stoi w kontraście do dewocjonaliów, kultu pomników, całowaniu księży po rękach itp.

    Na pewno każdy z nas znał takich ludzi, co w kościele czołem w posadzkę niemal bili z nadgorliwości, na pielgrzymki coroczne jeździli, księży po rękach całowali, a z własnymi dziećmi i sąsiadami na noże szli.

    Oczywiście "nie będziesz miał bogów cudzych przede mną..." tworzy naszą kulturę, a nie pomniki i dewocjonalia.

    Trzebaby tutaj chcieć i umieć dokonać dogłębnej oceny, na ile dewocjonalia i cała ta ludowa otoczka WSPIERA wiarę i stanowi jej filar, a na ile jest jej zaprzeczeniem, skanalizowaniem, np. skierowaniem gorliwości narodu na boczne tory - na kremówki z Wadowic.

    Ja się nie podejmuję takiej oceny.

    To, co w skali pojedynczego człowieka może niekiedy prowadzić do kuriozalnych nadużyć (czczenie obrazków, a nie kierowanie się przykazaniami), w skali masowej raczej jednak służy pielęgnowaniu wiary. Takie jest moje zdanie. Aczkolwiek dopuszczam, że mogę się mylić.

    Chyba jednak rację miał Prymas Tysiąclecia z koniecznością krzewienia wiary ludowej.

    Wiara różne przybiera formy, trzeba wartości z niej wynikające przedstawić w takim kształcie, by były pojmowalne dla zwykłego śmiertelnika.

    Stąd te odpusty, dewocjonalia itp.

    A naczelną myślą i tak jest "na kolanach prócz Boga nikomu się płazać nie umiemy"
    Mam w dupie małe ojczyzny
  • @Molier
    Oczywiście, że nie. Ale czynię to zastrzeżenie w kontekście dzisiejszego "obrazo-bursowskiego" tytułu Coryllusa.

    Bo niektórzy tak mogą tytuł jego dzisiejszej notki odczytać i się obrazić.

    A przecież nie o przeciwstawienie tutaj chodzi.
    Chodzi o komplementarność.
    O dobrze pojętą hierarchię "kultur". O wyrastanie jedności z wielości, a nie o urawniłowkę, jaką uskuteczniały rządy PRL-u po 1945 r.
    Mam w dupie małe ojczyzny
  • @Molier
    Piękny język, piękna kultura.
    ... no i chyba nie mają się czego wstydzić.

    Ale nie sądzę, by to miało stać w sprzeczności z polskością.

    A o "łemkowskiej dumie" wiem niemało, także z tej mikroskopowej, rodzinnej perspektywy.
    Mam w dupie małe ojczyzny
  • @Molier
    Sądzę, że dobrze pojęta "polskość" wcale nie musi stać w sprzeczności z patriotyzmem lokalnym, z wieloetnicznością i zachowaniem odrębności etnicznych.

    Polska zawsze była wielokulturowa.

    Są na Mazurach rosyjscy staroobrzędowcy, są potomkowie tatarów krymskich, o Kurpiach i Kaszubach aż się pisać nie chce, to oczywiste, "ni ma Kaszeb bez Polonii, ni bez Kaszeb Polszczi".

    Nie sądzę, by esencją polskości była chęć "urawniłowki", tj. zrównania wszystkiego do tego samego mianownika.

    Jakkolwiek patrząc na antypolskie nastawienia ukraińskie w międzywojniu, na zamachy organizowane przez Banderę, można pokusić się o takie dość odważne stwierdzenie, iż "rykoszetem" akcji Wisła jest obecnie dużo większa zwartość ideowa społeczeństwa, a przynajmniej językowa, jeżeli chodzi o tożsamość narodową Polaków.
    Mam w dupie małe ojczyzny
  • @Molier
    Po 1945 r. zrobili maksymalną urawniłowkę.

    Niefajnie, że ludzi siłą przesiedlali. Niefajnie, że ciekawe kultury lokalne umarły śmiercią własną.

    Jednak akcesu do polskości, jaki stał się udziałem setek tysięcy Rusinów, w tym także mojej rodziny, nigdy nie żałuję.

    Na tym tylko można zyskać, jeżeli choć trochę się pojmuje, jaki to skarb.
    Mam w dupie małe ojczyzny
  • @castillon
    Pewnie trafiłeś na opcję ukraińską, he he...

    Moi dziadowie ze strony ojca byli Łemkami. Ja też w 1/2 nim jestem. Na jednym z rodzinnych wesel kiedyś jakiś gość się do mnie przyczepił, grubo po północy, i zaczął mnie indokrynować, że niby ja też jestem Ukraińcem. A dziadek z babcią mówili wyraźnie: "My Polaki byli". Dziadkowi wierzę.

    Z tego, co wiem, "opcja proukraińska" wśród mniejszości rusińskiej charakteryzowała się o wiele większą zwartością i niechęcią nawiązywania relacji z osobami "spoza". Ci, którzy jej nie podzielali, raczej szybko się asymilowali.

    Kiedyś, tuż po 1989 przyjechał do nas wuj spod Lwowa. Był to brat rodzony mojej babki, wuj mego ojca.

    Przeszedł cały szlak z armią Berlinga aż po Berlin, poznał Ukrainkę i z nią wyjechał tam, na Ukrainę. 45 lat się nie widzieli z moją babcią, jego siostrą.

    Odebrałem gościa z dworca, był u nas jeden dzień, potem zawiozłem go na wieś do babci, bo rodzeństwo sobie chciało przed śmiercią życie swoje opowiedzieć.

    Zawoziłem do babci gościa gadającego jakimś obcym dla mnie językiem, ni to polskim, ni rosyjskim (był to ukraiński). Gdy po tygodniu po niego pojechałem, by znów go odwieźć na dworzec, zdarzył się CUD - on zaczął mówić niemalże w pełni poprawną polszczyzną, z lekkimi tylko wiejskimi wtrętami - wszystko mu się przypomniało przez tydzień, ten język polski, którym przecież mówił do 20 roku życia.

    A po jakiemu mówili tam, na Mazurach?
    Mam w dupie małe ojczyzny

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej